fbpx

 

Wiecznie zdenerwowana, krzycząca, z ciągłym fochem. Mówiąca zniecierpliwionym tonem i przez zaciśnięte zęby. Z gulą w gardle wypływającą na zewnątrz potokiem przykrych słów… których po chwili żałuje.

Coraz częściej ucieka się do tanich sztuczek: „Jeśli zaraz tego nie zrobisz, zabiorę Ci bajki”, „Jeśli się nie uspokoisz, nie będzie lodów”, „Nigdzie nie pójdziemy, bo byłeś niegrzeczny”, „Nie pobawię się z Tobą, bo mam Ciebie dość”. Trudno jej z tego zrezygnować, bo tylko to sprawia, że dziecko jej słucha i robi to, czego ona chce.

Często ma wyrzuty sumienia i czuje się bezradna. Owszem, przeprasza, ale nie chce przepraszać w nieskończoność. Naprawdę chce naprawić te przykre momenty. „Pobawmy się razem” – proponuje. I się bawią, ale po drodze znów szlag ją trafia. Czuje, że nie chce tu być, nie chce się bawić, nie chce czytać, nie chce rysować ani się przytulać. Czemu on tak krzyczy? Czemu tak się rozpycha? Czemu wszystko dookoła rozsypuje i ile razy można czytać tę samą książkę? Fala znowu wzbiera, by tym razem uderzyć o brzeg jeszcze mocniej.

 

 To nie jest o dziecku...

 

Gdy krzyczy, robi awanturę, straszy, wyrzuca z siebie, że ma dość i już nie wytrzyma, nie mówi o dziecku. Mówi o sobie. To dlatego droga od bycia świetnym rodzicem, do bycia rodzicem, jakim obiecała sobie, że nigdy nie będzie, jest tak szybka – można ją liczyć w sekundach.

Tak naprawdę, to nie dziecko ją denerwuje, ale to, że spycha siebie na ostatni plan. Często uważa, że czegoś nie powinna, że coś jej się nie należy, że nie można mieć wszystkiego, a to, co chciałaby mieć, tak naprawdę nie jest jej potrzebne.

Jest przekonana, że robi za mało, a to, co robi, robi nie tak; że musi starać się bardziej, że powinna się lepiej zorganizować, więcej czasu poświęcać dziecku i mniej się złościć. Często powtarza sobie w myślach, że jest beznadziejna. Często zanurza się po szyję w swoim poczuciu winy.
Czuje się samotna, niedoceniana i bez wsparcia. Oczekuje docenienia od innych, ale często nie ufa sama sobie i ignoruje swoją intuicję, nawet wtedy, gdy tam pod skórą wie, że jest wiele warta.

Rodzic, który traci nad sobą kontrolę i daje się ponieść emocjom, nie jest złym rodzicem. Jest rodzicem zmęczonym i bezradnym.

Gdy nie rozumiemy sami siebie, gdy nie rozumieją i nie wspierają nas inni dorośli, tym bardziej nie zrozumieją nas małe dzieci. One nie przestaną krzyczeć, płakać, biegać, bałaganić, uderzać, wybuchać złością i buntować się, bo rodzicowi jest ciężko. Tak się rozwijają.

Tylko Ty wiesz, co czujesz, a Twoje uczucia są prawdziwe. Masz prawo się tak czuć. Nie przesadzasz i naprawdę, wszystko z Tobą jest w porządku. Złość jest ważna, potrzebna i normalna. Pojawia się wtedy, gdy nasze granice są przekraczane.

 

Twoja złość mówi o Tobie

Gdy czujesz złość, zapytaj siebie, czego Ci brakuje, czego potrzebujesz. Co możesz sobie dać i o co możesz poprosić innych. Nawet, jeśli czujesz, że nie masz wsparcia wśród bliskich, zawsze masz wpływ na siebie.
Zaprzeczanie, krytykowanie siebie, tłumienie smutku, milczenie, gdy w środku wszystko krzyczy, nie pozwalanie sobie na uczucia, sprawia, że człowiek ucieka w agresję.

Temat rodzicielskiej złości pojawia się na moich konsultacjach bardzo często. Rodzice pytają, jak sobie z nią radzić. Wg mnie na początek warto pozwolić sobie ją czuć. Po prostu. Ile razy słyszeliśmy, że nie wolno się złościć, że złość piękności szkodzi, że mamy się natychmiast uspokoić, przestać płakać lub krzyczeć, że oszaleliśmy, gdy nie chcieliśmy lub nie mogliśmy się uspokoić, że będziemy mieć karę albo dostaniemy lanie.

To dlatego tak wielu dorosłych nie wie jak przeżywać i wyrażać złość, a ich reakcje krzywdzą innych. Idąc za tym, przygotowałam mini ebook „Jak mniej krzyczeć na dziecko i mniej się złościć”. Na dobry początek pracy ze sobą. To prezent, więc jest za darmo do pobrania tutaj:

 

Idealny rodzic nie istnieje

Nie jestem idealną matką. Czasem wybucham i krzyczę, modlę się, aby te dzieci wreszcie zasnęły, czasem nie mam ochoty się z nimi bawić, czytać książeczek, odpowiadać po raz 10 na to samo pytanie. Bywam tak zmęczona, że włączam tryb "czekać na ojca, aż przejmie...

czytaj dalej

Dlaczego przy mamie dzieci zachowują się gorzej?

Albo przy tacie? Zanim pomyślisz, że robisz coś nie tak, bo pozwalasz, a powinnaś trzymać krócej, to spójrz na sytuację z nieco innej strony - tej dziecięcej. Wiemy już, że dzieci nie robią nam na złość, gdy robią to, co robią (za każdym zachowaniem idzie jakaś...

czytaj dalej

Czemu dzieci robią to, co robią?

Wymusza, testuje granice, histeryzuje, manipuluje...Ile razy to słyszeliście? I te spojrzenia, te półuśmiechy, że sobie nie radzisz, że co za matka, że pobłażliwy ojciec...że ten ktoś, to by dopiero nauczył, że kary, że pasem, że bezstresowe wychowanie, że kiedyś to...

czytaj dalej